Lipiec tradycyjnie bywa miesiącem ożywienia na rynku pracy – budownictwo, rolnictwo, turystyka i gastronomia zwiększają zatrudnienie. Tym razem jednak stało się inaczej. Według wstępnych danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła w lipcu do 5,9 proc. z 5,8 proc. w czerwcu. To zaskoczenie, bo wiosną trend był wyraźnie spadkowy: w maju stopa wynosiła 5,9 proc., w kwietniu 6,0 proc., a w marcu i lutym po 6,1 proc. (ten ostatni odczyt był najwyższy od prawie pięciu lat).
Więcej zarejestrowanych, więcej w rejestrach
Na koniec lipca w urzędach pracy figurowało 907,3 tys. bezrobotnych – o 5,8 tys. (0,6 proc.) więcej niż w czerwcu i o 76,5 tys. (9,2 proc.) więcej niż w lipcu 2025 roku. W ciągu samego lipca do rejestrów dopisało się 98,6 tys. nowych bezrobotnych, czyli o 14,8 tys. (17,7 proc.) więcej niż w czerwcu. W porównaniu z lipcem ubiegłego roku nowych rejestracji było jednak o 9,8 tys. mniej, co oznacza spadek o 9,1 proc.
Z drugiej strony w lipcu z ewidencji wykreślono 91,6 tys. osób – to o 22,8 proc. więcej niż przed rokiem. Ministerstwo tłumaczy, że za tym wzrostem stoi przede wszystkim większa niż rok wcześniej liczba bezrobotnych, którzy podjęli zatrudnienie niesubsydiowane. Znalezienie etatu nie zawsze jednak oznacza godziwe zarobki – na co wskazuje mediana płac publikowana przez GUS, od której połowa Polaków zarabia mniej.
Regionalna przepaść: od 1,4 proc. do 22,8 proc.
Różnice między poszczególnymi powiatami są ogromne. Najniższą stopę bezrobocia odnotowano w powiecie poznańskim – zaledwie 1,4 proc., a w Poznaniu i Warszawie po 1,6 proc.. Na drugim biegunie znalazł się powiat szydłowiecki na Mazowszu z wynikiem 22,8 proc., a także powiaty brzozowski (19,3 proc.) i przysuski (18,4 proc.). W skali województw najniższe bezrobocie utrzymuje się w wielkopolskim (3,8 proc.), najwyższe w warmińsko-mazurskim (9,3 proc.), czyli niemal 2,5 razy więcej.
Pracodawcy ostrożni – ofert mniej niż przed rokiem
Niepokoić może strona popytowa rynku. Pracodawcy zgłosili w lipcu 37,8 tys. wolnych miejsc pracy i aktywizacji zawodowej – to o 8,1 tys. (17,6 proc.) mniej niż w tym samym miesiącu 2025 roku. Gdy chodzi o zmianę w ujęciu miesięcznym, źródła podają sprzeczne liczby – według jednych to wzrost o 2,9 tys., według innych spadek o 2,9 tys. Dlatego ostrożniej interpretować tę różnicę. Niezależnie od wahań miesięcznych, roczny spadek ofert jest jednoznaczny i niepokojący. Dla mieszkańców powiatów z jednocyfrowym bezrobociem to wciąż statystyczna ciekawostka, ale dla tych z Szydłowca, Przysuchy czy Brzozowa malejąca liczba ofert oznacza coraz dłuższą kolejkę kandydatów na każde wolne stanowisko.
Dlaczego tym razem inaczej?
Wzrost stopy bezrobocia w ostatnich miesiącach w dużej mierze wynikał z reformy urzędów pracy, która weszła w życie w czerwcu 2025 roku. Zmiany umożliwiły m.in. rejestrację rolników oraz rejestrację według miejsca zamieszkania, a nie zameldowania. To stopniowo zwiększało falę nowych rejestracji. Sezonowość zwykle działa na korzyść wiosną i latem – w większości lat bezrobocie spada od marca do października, gdy ruszają prace w budownictwie, rolnictwie, ogrodnictwie, turystyce i gastronomii. Tym razem jednak lipiec przyniósł pogorszenie, co zaskoczyło ekspertów.
Co dalej?
Piątkowe dane to wstępne szacunki ministerstwa. Ostateczne liczby poznamy za dwa tygodnie, kiedy Główny Urząd Statystyczny opublikuje swój odczyt w czwartek rano. Jeśli potwierdzi się wzrost do 5,9 proc., oznaczać to będzie, że wiosenny trend spadkowy został przerwany – ostatni raz taki poziom bezrobocia odnotowano w maju.









